NIESAMOWITE "PRZYGODY MERLINA" OD BBC! format opinii #5



"Przygody Merlina" są świetnym serialem fantastycznym (mimo wszystko i w odniesieniu nawet do dzisiejszych czasów)! Przez 5 sezonów śledziliśmy pokrętne losy magów i władców, którzy przechodzili zaskakujące metamorfozy. Dla wielu serial znany jest głównie z anteny Polsatu, a od niedawna dostępny również na platformie Netflix.   

Merlin (Colin Morgan), jako młody czarodziej, przybywa do Camelotu. Królestwem rządzi bezwzględny Uther Pendragon (Anthony Head), który wypowiedział wojnę magii. Merlin, chcąc wypełnić pradawną przepowiednię, musi chronić następcę tronu – księcia Artura (Bradley James), aby ten mógł w przyszłości zjednoczyć ziemie Brytanii i na nowo przywrócić ład i sprawiedliwość. 

Opinia może zawierać nieznaczne spoilery, ale żadne z nich nie zdradzają rozwiązania głównej osi fabuły, ani tym bardziej nie powinny zepsuć dobrej zabawy z oglądania serialu.    

Produkcję BBC ONE widziałem już kilka lat temu na Polsacie, ale wówczas nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Już po obejrzeniu jednego odcinka (to nie był tzw. pilot), postanowiłem zaprzestać dalszego oglądania. I dokładnie mogę wymienić tego powody:
1. Główny bohater nie był wielkim magiem, a jego czyny nie były doceniane (bo wiecie, to były czasy Harry Pottera, a jak Harry to - ty jesteś tym Harrym?).   
2. Efekty specjalne były bardzo marne. 
3. Infantylność i zbyt łatwe rozwiązania fabularne przyprawiały mnie o dreszcze.    

Z czasem moje podejście uległo zmianie. I chyba zrozumiałem, że niekoniecznie to wielkie, o czym najgłośniej krzyczą. I zapoznanie się na nowo z przygodami czarodzieja, który odbiega od tych stereotypów, było całkiem dobrym pomysłem. Słabe efekty specjalne i infantylne kończenie wątków tym razem byłem w stanie wybaczyć, ponieważ  niepodziewanie polubiłem tę historię i ich bohaterów, a to więcej niż potrzeba.   

Merlina poznajemy jako młodego czarodzieja, który musi ukrywać swoje zdolności przed światem, a jednocześnie tak się nimi posługiwać, aby ratować z opałów księcia Artura. Oczywiście, Artur Pendragon nie zdaje sobie z tego sprawy, a Merlina ma za zwyczajnego sługę. I tak mniej więcej wygląda fabuła wszystkich 5 sezonów. Z odcinka na odcinek oczekujemy wyjścia prawdy na jaw, ale nigdy to nie następuje, nawet gdy wydaje się, że Artur już powinien domyślić się, że Merlin uratował mu życie za pomocą magii. Fabuła każdego poszczególnego odcinka raczej jest zamknięta i oparta na jednym powracającym jak mantra schemacie. Złośliwi twierdzą, że nasi bohaterowie w każdym jednym odcinku muszą szukać czegoś w lesie. I faktycznie coś w tym jest, bo taki jest schemat większości odcinków. 


Serial z każdym kolejnym sezonem staje się coraz lepszy. I to pod każdym względem, chociażby technologicznym, co niewątpliwie wpływa na komfort oglądania. Bardziej zaawansowane efekty specjalne po prostu cieszą, ponieważ uwiarygadniają całą historię i nie ma się wrażenia, że smok wygląda jak ten z Wiedźmina i jest jakimś marnym wytworem komputerowym. Jednak musimy pamiętać, że "Przygody Merlina" są produkcją telewizyjną, co wiąże się z małym budżetem i szukaniem oszczędności, które są widoczne na ekranie. Mimo tego, powstał bardzo dobry serial! A więc da się!  

Najbardziej zagadkową i nieoczywistą postacią "Przygód Merlina" jest Lady Morgana (Katie McGrath), o której nie mogłem nie wspomnieć. Dobra czy zła? Może i taka i taka? 
Lady Morgana jest wychowanką samego króla Uthera Pendragona, którego choć szanuje to po wielokroć się z nim nie zgadza. W pierwszym sezonie pozostaje na drugim planie, choć już poznajemy jej mocny zarys. I do końca będziemy wierzyć i chcieli, żeby - wydaje się chwilowa przemiana - nie dokonała się w pełni. Że to chwilowe zabłądzenie, że Lady Morgana taka nie jest. Jej historia pokazuje, jak łatwo można z jasnej strony przejść na ciemną. A może wprost przeciwnie? Jedno jest pewne, takie "czarne charaktery" wzbudzają największe emocje u widzów.    


                        
W tym serialu nie wszystko gra, a mimo tego jest rewelacyjny. Świetnie wykorzystuje legendy arturiańskie, raczy nas znakomitym poczuciem humoru i zabiera nas w niesamowitą przygodę, która z sezonu na sezon staje się coraz mroczniejsza. Polecam, bo warto poznać ten świat i jego bohaterów!        

          

    
Tytuł oryginalny: Merlin 
Reżyseria: m.in. David Moore 
Scenariusz: m.in. Lucy Watkins 
Obsada: Colin Morgan, Bradley James,  Richard  Wilson, Katie McGrath 
Produkcja: Wielka Brytania 
(2008-2012) 


 format opinii #5 
(grafika postu: BBC ONE)

"Przygody Merlina" są świetnym serialem fantastycznym (mimo wszystko i w odniesieniu nawet do dzisiejszych czasów)! Przez 5...

TOP 10 TO NIE TAK! format publicystyczny #4




Zdecydowanie za często coś, co nam się wydaje, że takim jest… właśnie takim nie jest! I o tym dzisiaj! Już tradycyjnie zaczynamy od miejsca 10, wytrwale szukając największej niespodzianki zestawienia! Jednak zanim przeczytasz… Proponuję Ci, abyś sprawdził się w quizie! Koniecznie podziel się swoim wynikiem w komentarzu! 

Zdecydowanie za często coś, co nam się wydaje, że takim jest… właśnie takim nie jest! I o tym dzisiaj!  Już tradycyjnie...

KOLEJNY POWRÓT DO DZIECIŃSTWA! "KRZYSIU, GDZIE JESTEŚ?" format opinii #4



Christopher Robin i Kubuś Puchatek organizują przyjęcie pożegnalne. Przychodzą na nie wszyscy mieszkańcy Stumilowego Lasu. Wkrótce Krzyś wyjeżdża do szkoły z internatem, a z biegiem czasu zapomina o świecie swoich pluszowych przyjaciół. Dorosły już Christopher Robin (Ewan McGregor) jest pochłonięty pracą. Brakuje mu czasu dla rodziny. Pewnego dnia odwiedza go Kubuś Puchatek, prosząc o pomoc, który jednocześnie przypomina mu jak umie, co jest w życiu najważniejsze. 
    
Za dzieciaka niespecjalnie przepadałem za przygodami Kubusia Puchatka. Zdecydowanie wolałem inne bajki np. Smerfy, Gumisie czy chociażby Flinstonów, a nawet Jetsonów będącymi kosmicznym odpowiednikiem Flinstonów. Na dobrą sprawę tylko Muminki plasowały się u mnie niżej niż Kubuś Puchatek (przepraszam wszystkich fanów Muminków). A że czasy były trochę inne, dlatego i tak w każdą niedzielę oglądałem Kubusia Puchatka. Zazwyczaj po Kościele, bo tak mniej więcej zaczynała się Wieczorynka na Jedynce. Nie da się ukryć, że Kubuś Puchatek był bajką przeznaczoną dla najmłodszych, przez co zniechęcał do siebie znaczną grupę odbiorców Wieczorynki. W tej bajce prawie wszystko mnie denerwowało. Rozbrykany do granic przesady tygrysek, kosmicznie głupi Kubuś Puchatek i bojący się wszystkiego Prosiaczek. Jednak najbardziej nie lubiłem przemądrzałego i rządzącego się Królika. Moją sympatię zyskiwał tylko marudzący Kłapouchy i Sowa, która była archetypem mędrca. Z tego wynika, że niespecjalnie pałam sympatią do tej historii i jej bohaterów. Jednak coś sprawiło, że chciałem zobaczyć najnowszy (kiedy tak pomyślałem to był najnowszy) film Disney’a "Krzysiu, gdzie jesteś?".    

Film "Krzysiu, gdzie jesteś?" zaczyna się bardzo smuto i melancholijnie (żeby nie powiedzieć przygnębiająco). Mamy scenę pożegnalną i schyłkową pewnego okresu, a dokładnie rzecz biorąc całego uniwersum Kubusia Puchatka. Krzyś wyjeżdża do szkoły z internatem i zapomina o swoich przyjaciołach ze Stumilowego Lasu. Prawdziwym światem targają zbrojne konflikty. Ojciec Krzysia umiera na wojnie. I właśnie w takich okolicznościach dorasta tytułowy bohater. Wraz z końcem wojny, dla już dorosłego Krzysztofa (czy jak kto woli Christopher’a), zaczynają się nowe problemy. Dorosłe życie wcale takim wesołym i prostym nie jest. Christopher Robin pracuje w firmie produkującej walizki. Jak się okazuje wielkiego popytu na walizki nie ma. Któż by pomyślał? Czas po wojnie nie napawa optymizmem, a na walizki mogą pozwolić sobie osoby bogate, którzy nie stanowią licznej grupy. Christopher musi opracować nowy plan, aby ocalić firmę przez bankructwem i masowymi zwolnieniami pracowników. W pracy spędza każdą wolną chwilę. Zaniedbuje swoją rodzinę. Córce Madeline sprzedaje za każdym razem swoją największą życiową maksymę – "z niczego powstaje nic". I o tym jest pierwsza część filmu, która została utrzymana w klimacie poważnym i skłaniającym do przemyśleń. Domyślam się, że najmłodsza widownia poszła do kina na Kubusia Puchatka, a nie na historię podstarzałego sprzedawcy walizek, bo miś o małym rozumku pojawia się w tej historii stosunkowo późno. I tak jest, że ten film jest po trochę dla każdego, a przez to dla nikogo. I to jest praktycznie jedyny zarzut, ponieważ film broni się bardzo mocno, o czym będzie dalej!   
                                           
Po ukazaniu naszego "połamanego świata" po wojnie, akcja przenosi się do Stumilowego Lasu. I w końcu widzimy Kubusia Puchatka. W zachowaniu i charakterze nie zmienił się nic. Dalej jest misiem o małym rozumku, co na każdym kroku udowadnia. Jedynie jego wygląd uległ zniszczeniu – zmechacił się, a jego nosek uległ przetarciu, przez co jeszcze bardziej wzbudza w widzach sympatię. Podobny los spotkał inne pluszaki, nawet maleństwo (które się zmechaciło, a dalej pozostało maleństwem, co swoją drogą jest bardzo ciekawe…). Bez Krzysia cały Stumilowy Las pogrążył się w depresyjnej mgle i ogólnej beznadziei. I w tym miejscu muszę odszczekać, że nie lubię Kubusia Puchatka i jego przyjaciół. W tym filmie nie da się ich nie lubić! Są tacy, jakich chciałoby się mieć w prawdziwym życiu. Są bezinteresowni, niewinni, życzliwi, a przyjaźń dla nich trwa do końca życia albo wcale – "true friends are forever". Kubuś Puchatek rozwala system tym, że po prostu jest. W popkulturze mamy do czynienia z wieloma postaciami zbudowanymi właśnie tak jak on. Nie szukając daleko to chociażby inspektor z filmu "Różowa Pantera" czy główny bohater z filmu "Naga broń", czyli po prostu bohater nie za mądry, który ma wzbudzać ogrom sympatii. Kubuś Puchatek tego typu bohatera wynosi na nowy poziom. I tak miś nie dostrzega, że łapy kleją mu się od miodu, tylko oskarża podłogę, że jest klejąca. I tak miś nie zauważa, że został odwrócony do góry nogami, tylko oskarża świat, że stanął na głowie. Czy ja powiedziałem, że denerwował mnie tygrysek. Zmieniam zdanie. I choć w tym filmie tygrysek fika, a nie bryka (przez prawa autorskie do tłumaczenia) i tak jest rewelacyjny. Stanowi idealną równowagę do powolnego misia, pochłoniętego depresją osła i przestraszonego prosiaka. Kłapouchego jak lubiłem tak lubię, tutaj nic się nie zmieniło. Martwi mnie jedynie ten mem, bo od zawsze Kłapouchy był moim ulubionym bohaterem z Kubusia Puchatka.    

Źródło: demotywatory
                                                                  
Ten film trzeba po prostu zobaczyć! Braki fabularne absolutnie nie odbierają dobrej zabawy, a z takimi bohaterami fabuła mogłaby nie istnieć! Książki czyta się, a filmy ogląda się dla postaci, reszta to dodatek. Kubuś Puchatek dostarcza wiele śmiesznych momentów, a także wiele swoich mądrości. Celnie kontruje maksymę Krzysia – "z niczego powstaje nic" swoją maksymą – "z niczego często powstają fajne cosie"! A powroty do dzieciństwa nieraz dają fajnego kopa do działania!                                                                                            



Tytuł oryginalny: Christopher Robin 
Reżyseria: Marc Forster 
Scenariusz: Alex Ross Perry, Alisson  Schroeder 
Obsada: Ewan McGregor, Hayel Atwell, Bronte  Carmichael,Mark Gatiss 
Produkcja: USA 
Data premiery: 1 sierpnia 2018(świat) 
17 sierpnia 2018(Polska) 


 format opinii #4 
(grafika postu: Walt Disney)

Christopher Robin i Kubuś Puchatek organizują przyjęcie pożegnalne. Przychodzą na nie wszyscy mieszkańcy Stumilowego Lasu. ...

KOSMICZNE WYDARZENIE NA BYWALCU! KONKURS #1 ROZSTRZYGNIĘTY!



Update - 11.12.2018. Wyniki konkursu! Chciałbym (JESZCZE RAZ) bardzo mocno podziękować wszystkim Wam, którzy wzięliście udział w "Pierwszym Konkursie na Bywalcu"! Dziękuję!!! Wybór zwycięskich prac był subiektywny, ale starałem się oceniać nadesłane mi odpowiedzi w komentarzach na bazie trzech punktów: oryginalności, poprawności językowej oraz zgodności z zadaniem. I tylko w nielicznych przypadkach wszystkie te trzy  punkty zaistniały, co pozwoliło mi wyłonić zwycięzców, którym z tego miejsca serdecznie gratuluję!
   

MIEJSCE 3  "MISTRZ HISTORII ABSURDALNYCH"




MIEJSCE 2 "STARSZA PANI"


MIEJSCE 1 "CHRISTINA KETTLEWELL"


---------------------------------------------



PIERWSZY KONKURS NA BYWALCU!
KOOOOOOOOSMICZNE WYDARZENIE! 


JAK WZIĄĆ UDZIAŁ? 
Wystarczy, że zostawisz pod tym postem komentarz, który będzie odpowiedzią na zadanie konkursowe! 

JAKIE JEST ZADANIE KONKURSOWE?
Opisz w kilku zdaniach koooooooosmiczną sytuację, dziwną, pełną absurdu, niespotykaną. Taką, w którą nikt nie wierzy! Może być zasłyszana, krążąca w rodzinie z dziada na dziada! Zaskocz! Bądź odważny i kreatywny!  

OD KIEDY I DO KIEDY TRWA KONKURS? 
Konkurs trwa od dnia 30 października 2018 r. do dnia 1 grudnia 2018 r. 
Ogłoszenie wyników nastąpi do dnia 15 grudnia 2018 r.  w zakładce KONKURSY i w tym poście. 
Laureaci powinni zgłosić się do mnie: "mbcabak@gmail.com" do dnia 20 grudnia 2018 r. 
Nagrody zostaną wysłane do dnia 23 grudnia 2018 r. 

JAKIE SĄ NAGRODY?
Za pierwsze miejsce – "Karta Prezentowa Empik" na kwotę 100 złotych oraz książka "Czarodzieje Hateway".
Za drugie miejsce – książka "Czarodzieje Hateway".
Za trzecie miejsce – książka "Czarodzieje Hateway".

CZY JEST REGULAMIN?
Tak. Regulamin znajduje się tutaj!    
1.  W przypadku zostawienia komentarzu anonimowego - pierwsza osoba, która zgłosi się do mnie na adres e-mail "mbcabak@gmail.com" i poda treść komentarzu i datę jego opublikowania, będzie uważana za jego autora. 
2. Można podać w komentarzu swój adres e-mail (co nie jest zalecane), aby otrzymać powiadomienie o ewentualnej wygranej. 
3. Można również wysłać na mój adres e-mail swój adres e-mail, aby otrzymać powiadomienie o ewentualnej wygranej. 


POWODZENIA!

 konkurs #1
(grafika postu, grafika konkursu, screenshoty komentarzy © by bywalec życia)

Update - 11.12.2018. Wyniki konkursu! Chciałbym (JESZCZE RAZ) bardzo mocno podziękować wszystkim Wam, którzy wzięliście...

TOP 10 GIER MOJEGO DZIECIŃSTWA! format publicystyczny #3




Czas na wielki powrót do przeszłości… wielki i sentymentalny. I inaczej być nie może i nie chce być. Gry są kwintesencją każdego dzieciństwa i jednym z najmilszych wspomnień, jakie towarzyszy nam przez całe dorosłe życie. Jak zwykle zaczynamy od miejsca 10, tym samym rozpoczynając podróż w zamierzchłe czasy nowego millennium.                 

Czas na wielki powrót do przeszłości… wielki i sentymentalny. I inaczej być nie może i nie chce być. Gry są kwint...

KRÓL JEST NAGI! ZNOWU... CZYLI O "KLERZE" SMARZOWSKIEGO! format opinii #3




Trzech księży katolickich, w rocznicę cudownego ocalenia z pożaru, spotyka się ponownie. To dla nich symboliczny czas, a jednocześnie okazja do beztroski i jej świętowania. Wkrótce ich losy rozłączają się, a każdy z nich powraca do swojej własnej rzeczywistości. Lisowski (Jacek Braciak) jest wysoko postawionym urzędnikiem kurii, bliskim współpracownikiem bezwzględnego biskupa Mordowicza (Janusz Gajos). Trybus (Robert Więckiewicz) jest wiejskim proboszczem, który bezskutecznie zmaga się z alkoholizmem. Trzeci z księży – Kukuła (Arkadiusz Jakubik) zmierza się z oskarżeniami pedofilskimi, tracąc z dnia na dzień szacunek parafian. Piętrzące się problemy sprawiają, że księża coraz bardziej zatracają swoje człowieczeństwo.

Trzech księży katolickich, w rocznicę cudownego ocalenia z pożaru, spotyka się ponownie. To dla nich symboliczny czas, a j...

JUŻ JEST! NOWY FRAGMENT CZARODZIEJÓW HATEWAY! format autorski #1




Z wielką przyjemnością umieszczam na Bywalcu, dotychczas niepublikowany w Internecie fragment mojej debiutanckiej powieści "Czarodzieje Hateway", który jednocześnie jest zapowiedzią e-booka (premiera na dniach). Pozostaję mi nadzieja, że przypadnie Wam do gustu i zechcecie przeczytać całą książkę, czy to w formie papierowej czy elektronicznej! Miłej lektury!  

Z wielką przyjemnością umieszczam na Bywalcu, dotychczas niepublikowany w Internecie fragment mojej debi...

TOP 10 MĄDROŚCI NIE DO KOŃCA MĄDRYCH! format publicystyczny #2




Czasem, co na pierwszy rzut oka wydaje się słuszne albo jako takie jest nam przedstawiane, po głębszym przemyśleniu wcale takim nie jest, a wręcz odwrotnie. I właśnie o takich "mądrościach" dzisiaj. Tak więc, zaczynamy od miejsca 10, szukając lidera niechlubnego rankingu. 


Czasem, co na pierwszy rzut oka wydaje się słuszne albo jako takie jest nam przedstawiane, po głębszym przemyś...

HISTORIA LALEGO SOKOŁOWA W POWIEŚCI "TATUAŻYSTA Z AUSCHWITZ"! format opinii #2



Lale Sokołow jako dwudziestosześciolatek trafia do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, w 1942 roku, razem z pierwszym transportem więźniów. W niedługim czasie zostaje tatuażystą. Jego zadanie sprowadza się do naznaczania nowo przybyłych więźniów sześciocyfrowym numerem. Pewnego dnia poznaje miłość swojego życia, dziewczynę o imieniu Gita, którą przyrzeka chronić przed śmiercią z rąk bezwzględnych esesmanów.        


heathermorris.com.au       
HEATHER MORRIS pochodzi z Nowej Zelandii, a obecnie mieszka w Australii. Pracując w szpitalu państwowym w Melbourne, przez kilka lat czytała i pisała scenariusze, z których jednym zainteresował się uhonorowany Oscarem amerykański scenarzysta. W 2003 roku Heather spotkała starszego pana, który „miał historię wartą opowiedzenia”. Dzień, w którym poznała Lalego Sokołowa, zmienił życie ich obojga. W miarę, jak rozwijała się ich przyjaźń, Lale otwierał przed nią najgłębsze zakamarki własnej duszy, powierzając jej tajemnice życia w czasach Zagłady. Początkowo historia losów Lalego miała postać scenariusza, który zdobywał wiele wyróżnień w międzynarodowych konkursach. 
/notka o autorce pochodzi od wydawcy/


BESTSELLEROWA POWIEŚĆ OPARTA NA FAKTACH! 


źródło: the australian, na fotografii: Lale i Gita

Książkę „Tatuażysta z Auschwitz” dostałem jako prezent urodzinowy. Przyznam się szczerze, że nigdy nie przepadałem za literaturą historyczną, ani literaturą faktu. Zawsze unikałem takich powieści i nigdy sam
z siebie nie wybrałbym tej książki z księgarskiej półki. Do lektury podchodziłem z niemałym sceptycyzmem i z początkowym zniechęceniem, ale przede wszystkim z wielkim szacunkiem. Miałem świadomość, że ta historia jest o prawdziwych ludziach, którzy przeżyli rzeczy tak okrutne, że aż niepojęte.    

„Tatuażysta z Auschwitz” jest świetną powieścią fabularną, zresztą ta historia miała być scenariuszem, a w efekcie filmem. Obawiałem się, że ta książka będzie za trudna tzn. przesączona danymi historycznymi, szczegółami, które niekoniecznie chce się czytać na raz (coś na zasadzie słownika). Ale nic takiego nie miało miejsca, ponieważ fabuła była doskonale dopracowana i płynęła. Nie chciałbym używać słowa „ciekawa”, bo ze względu na opowiadaną historię, byłoby to niestosowne. Tak jak już napisałem, historię oparte na faktach wymagają - od nas czytelników - zachowania wielkiego szacunku do nich i do ludzi, którzy zdecydowali się je opowiedzieć (co jak domyślam się -  łatwe nie jest). 

Książka opowiada o Słowaku pochodzenia żydowskiego, który trafia pierwszym transportem do obozu w Auschwitz, który jeszcze nie jest rozbudowany. To zadanie dla tych i przyszłych więźniów. „Arbeit macht frei” (praca czyni wolnym) brzmi dla tych ludzi jak zwykła kpina. Mordercza praca, głodowe jedzenie (mocna kawa i kawałek stęchłego chleba) oraz terror i zabójstwa ludzi z kaprysu przez esesmanów to tamtejsza rzeczywistość. Heather Morris z ogromnym wyczuciem opisuje trzy lata życia Lalego Sokołowa, o których on jej opowiadał. Już od samego początku zżyłem się z głównym bohaterem, co przyszło mi bardzo łatwo, ponieważ Lale był człowiekiem sympatycznym, zaradnym, życzliwym i myślącym poza czubek własnego nosa. Przetrwanie trzech lat w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau zawdzięczał swojej umiejętności do języków (znał kilka, w tym polski, węgierski, a przede wszystkim niemiecki) oraz pomysłowości. Bardzo szybko został tatuażystą, przez co mógł czuć się trochę bezpieczniej niż pozostali więźniowie. Wykorzystywał swoją pozycję, aby pomagać innym. Mógł zdobywać jedzenie i dzielić się z innymi.    
  
Relacje Lalego z innymi więźniami, a także z esesmanami autorka ukazuje w toku całej powieści, i moim zdaniem głównie o tym jest ta historia. I tym książka podbija serca czytelników na całym świecie, bo wszędzie gdzie się ukazała została bestsellerem. Jednak najbardziej zaskakuje relacja Lalego z młodym esesmanem. Baretzki traktuje Lalego inaczej niż pozostałych więźniów obozu. Często zwierza mu się i pyta go o radę. Stefan Baretzki pomaga Lalemu skontaktować się z jego ukochaną. Warto przeczytać tę książkę i samemu ocenić postawę tego esesmana, który nie chciałbym powiedzieć, że wzbudza inne niż te najgorsze emocje, ale no właśnie… 

Podsumowując, nie spodziewałem się tak mocnej opowieści, która mną wstrząśnie i zmieni moje postrzeganie o tym typie literatury. Bestialstwo ukazane w powieści Heather Morris szokuje, i choć prawda o Auschwitz jest powszechnie znana, przekaz książki wprawia na nowo w osłupienie i nie pozwala nie myśleć o historii Lalego Sokołowa.  




Tytuł oryginalny: The Tattooist of Auschwitz
Autor: Heather Morris
Gatunek: powieść historyczna oparta na faktach
Ilość stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788365973313
Data wydania: 18 kwietnia 2018 r.
Wydawca: Marginesy



 format opinii #2 
(grafika postu: pizabay)

Lale Sokołow jako dwudziestosześciolatek trafia do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, w 1942 roku, razem z pierwszym tran...

JAKI JEST TWÓJ „NAJWIĘKSZY LĘK”? format opinii #1



Rozwiedziony Timothy Blake pracuje w salonie samochodowym. Wychowuje siedemnastoletnią córkę Sydney, i choć jest zblazowany życiem, nie poddaje się i próbuje nie myśleć o przeszłości. Pewnego dnia jego córka znika i zaczyna się największy koszmar. Tim zgłasza sprawę na policję. Jednak widząc ich niemoc, postanawia sam rozwiązać zagadkę zaginięcia Sydney. Pierwszy trop prowadzi do hotelu, w którym nastolatka pracowała dorywczo. Tam dowiaduje się, że nie tylko on jeden szuka Sydney. Robią to też jacyś dziwni ludzie, którzy nie boją się splamić swoich rąk krwią. Timothy Blake musi znaleźć swoją córkę jako pierwszy!

Rozwiedziony Timothy Blake pracuje w salonie samochodowym. Wychowuje siedemnastoletnią córkę Sydney, i choć jest zblazowany życiem, n...

GATUNEK, KTÓRY ODSZEDŁ DO LAMUSA! CZYLI O SITCOMIE! format publicystyczny #1


Prawdopodobnie nie ma osoby, która nie kojarzyłaby Ferdynanda Kiepskiego i Mariana Paździocha albo chociażby Karola Krawczyka i Tadeusza Norka! Można powiedzieć, że to przecież kultowi bohaterowie, którzy nam towarzyszą od ponad dwudziestu lat. Bohaterowie bardzo niedoskonali, zbudowani w oparciu o jedną cechę, która jest ich największą determinantą. Zresztą tak samo zbudowane są postacie z Kubusia Puchatka czy same Smerfy (w ich przypadku ich cechę określa już sama nazwa np. Smerf Ciamajda albo Smerf Maruda).

Prawdopodobnie nie ma osoby, która nie kojarzyłaby Ferdynanda Kiepskiego i Mariana Paździocha albo chociażby Karola Krawczyk...